This site uses cookies

We use the information stored by cookies for statistical purposes and to adapt the site to individual needs of users. Cookies may also be used by research companies we cooperate with and suppliers of multimedia applications. You may change cookie settings in your web browser.

Using the website without changing the settings for cookies means that they will be saved in the device memory. For more information see our Cookies policy.

close

Current issue:

Current issue

Back

angielskipolskiniemiecki

angielski
Henryk

Henryk Henryk... What about him? Some things that can be said about Henryk are: born on December 27th, 1951; died on January 1st, 2009 in Cracow; an architect by education, but never worked as one; studied philosophy; wrote books; was a translator and a journalist, and a Jewish guide to Cracow... It can be also added that he knew as much as no one else, about the Hasidism and achievements of Joshua Heschel (1907-1972) – a Jewish theologian and philosopher. Henryk was really enamoured of the history of Cracow and Kazimierz. What else? Aah, his Jewish name was Cwi Hersz. He was... He had... He lived... Henryk Halkowski. What else can one write to keep him among us?
‘Hi, Henryk.’ – he does not return the greeting, but as if continuing something he was just considering deep in his heart he says: ‘Do you know that …? and then he elaborates on the thought hastily, stumbling and often finishing with a joke or a quotation. It is difficult to get into a discussion with him, because Henryk probably does not expect it. He lives in the world of his reflections, conclusions, memories, and plans. ‘Where are you going? ’. I ask just to hold the conversation. He is going to Teresa`s. Or to Wojtek`s. To synagogue on a Friday. And perhaps to the museum to chat with the manager or to Zdzisław`s book shop to browse through books and share another idea there…. He eats something good he was treated to in a friendly restaurant. Then to dinner. Where in the evening? No, not home yet. It is so empty. To see friends. The truest from true ones. To chat. To see new, beautiful folk art paper cuts, which will be presented during next Festival of Jewish Culture.
Long ago, when Henio`s Mum lived, I dropped by their place to collect a book of mine I had lent him and which, of course, I never managed to get back. Any search among the piles of papers, books, notes lying about absolutely everywhere was pointless before even started. ‘Doesn`t matter, Heniu. Forget it. Nothing. Henryk`s Mum comes from the other room with worry on her face. Also with anxiety and love for her only son, who notoriously disorganised refuses to learn any order. It was out of the question. Heniu`s mind was teeming with too many troubled thoughts, other people`s wise ideas, his own reflections to find any time for even thinking about such a thing as tidying up. Something so trivial compared to constant curiosity of the world and its strange, matters, people, events, and complexities of history. During one of the Festivals I was to guide a group in Polish and Heniu another group in English. A real crowd of people. It turned out I had to greet both groups as Heniu was not there on time. A few sentences in Polish here and in English there. Time is passing and my anxiety growing. What next? Here he runs. Breathless. He overslept. Uff, what relief. At last. Heniu himself! But what was he to be like when his head was full of important matters, problems, difficult to understand issues.
He was. He lived. He is present in our memories. In the old, Jewish Kazimierz, synagogue, the Museum, restaurants, book shops, at his friends’… among us. (Z. Łuczyńska)

polski
Henryk

Można o Henryku tak: Urodził się 27 grudnia 1951 r. Zmarł 01.01.2009 r. w Krakowie. Z zawodu był architektem, choć tego zawodu nie uprawiał. Studiował filozofię, pisał książki, był tłumaczem, dziennikarzem, żydowskim przewodnikiem po Krakowie... Można też dodać, że znał się jak mało kto na chasydyźmie i twórczości Joshui Heschela (1907 – 1972), teologu i filozofie żydowskim. Rozmiłowany w historii, w Krakowie, w Kazimierzu. I co jeszcze? Acha – po żydowsku miał na imię Cwi Hersz. Był. Miał. Żył... Henryk Halkowski. Ale jak o nim można jeszcze napisać? Aby nadal istniał wśród nas?
Cześć Henryk – nie odpowiada na powitanie, ale jakby kończąc jakąś myśl w sobie samym tkwiącą, mówi – czy wiesz że....i snuje myśl ową, pośpiesznie, nieco się zacinając i kończąc jakimś dowcipem, lub cytatem. Trudno podjąć dyskusję, bo Henryk tak naprawdę pewnie tego nie oczekuje, on żyje w świecie własnych przemyśleń, wniosków, wspomnień i zamiarów. - dokąd idziesz? Pytam, aby jakoś podtrzymać rozmowę. Idzie do Teresy. Albo do Wojtka. W piątek do synagogi. A może do Muzeum aby pogadać z dyrektorem, lub do księgarni pana Zdzisława, pogrzebać w książkach i tam też podzielić się jakąś następną myślą...Chętnie zjada coś dobrego którym go w zaprzyjaźnionej restauracji poczęstują. A potem na obiad. Dokąd pod wieczór? - E... nie, nie do domu jeszcze. Tam przecież pusto. Do przyjaciół. Najwierniejszych z wiernych. Pogadać. Obejrzeć nowe, piękne wycinanki które pokazane zostaną na wystawie podczas kolejnego Festiwalu Kultury Żydowskiej.
Dawno temu, kiedy żyła Henia Mama, wpadłam do nich po jakąś swoją książkę którą mu pożyczyłam, i której nigdy oczywiście nie udało się odzyskać. Wśród tej ilości papierów, książek, notatek leżących wszędzie gdzie było nieco jeszcze niedawno wolne miejsce, żadne poszukiwania nie miały już na starcie sensu. -Nieważne Heniu, nie szukaj, drobiazg. - Z drugiego pokoju wychodzi Mama. Z troską na twarzy. Z niepokojem i miłością do jedynaka, ustawicznie roztargnionego i nie dającego się uładzić, nakłonić do porządku. Nie było takiej możliwości. Za wiele bowiem w heniowej głowie kłębiło się myśli, wyczytanych mądrości i własnych przemyśleń, aby w szarych zwojach mogło zmieścić się jeszcze jakieś sprzątanie, zresztą naprawdę nieważne wobec nieustającej ciekawości świata i jego dziwnych spraw, ludzi, wydarzeń oraz zawiłości historii. Podczas któregoś Festiwalu, oprowadzałam grupę polskojęzyczną a Henio angielskojęzyczną. Tłum ludzi. Witam obie grupy, bo Henia wciąż nie ma. Tu kilka zdań po polsku, tam kilka po angielsku. Czas mija, wzrasta mój niepokój. Co dalej? Pędzi zdyszany. Zaspał. Uff! Ulga. Nareszcie. Cały Henio! Ale jakim miał być, kiedy w głowie tyle ważnych kwestii, myśli, problemów i zawiłości?
Był. Żył. Jest w naszej pamięci. W dawnym, żydowskim Kazimierzu, w synagodze, Muzeum, restauracjach, księgarniach, u przyjaciół...Wśród nas.

niemiecki

Am 1. Januar 2009 starb in Krakau Henryk Halkowski. Von Beruf ein Architekt, der jedoch auf seinem Gebiet nicht tätig war, ein Philosoph, Historiker, Journalist, Schriftsteller, Übersetzer, ein Kenner des Chassidismus und des Joshua Heschel (jüdischer Theologe, 1907-1972) sowie ein großer Liebhaber von Krakau und Kazimierz, der ehemaligen jüdischen Stadt, und der einzige jüdische Fremdenführer.
Henryk Halkowski. Zerstreut, den Kopf voll von verschiedenstem Wissen und eigenen Gedanken, während er, wenn es Freitag war, in die Synagoge ging, oder ins Museum in der Alten Synagoge oder auch in die Buchhandlung oder zu Freunden. Als der einzige jüdische Fremdenführer in Kazimierz und Kenner dessen Geschichte sowie der Baudenkmäler machte er Führungen für die von weit her in unsere Stadt kommenden Gäste. Alle kannten ihn, befreundete Restaurants luden ihn zu Mahlzeiten ein. Leer ist es jetzt geworden ohne ihn. Möge er für viele Jahre in unserem Gedächtnis bleiben und in der Geschichte dieses Ortes, der ehemaligen jüdischen Stadt, die er so gut kannte.

Information published at 6 September 2010